piątek, 26 września 2014

Zmiany Zmiany, czyli pierwsze polskie wegańskie batony z manufaktury

Dziś zamiast przepisu przedstawiamy gotowy produkt dla zdrowych i zabieganych. W końcu życie stało się prostsze, bo przed Wami prawdziwe cudo z polskiej manufaktury: Zmiany Zmiany. Z wielką przyjemnością prezentujemy Wam pierwsze polskie witariańskie batony. Odkryte na jednym z wrocławskich targów ze zdrową żywnością. Mamy nadzieję, że w przyszłości  dostępne, przynajmniej, w najodleglejszych zakątkach Polski. W składzie pełnia zdrowych węglowodanów: daktyle, figi, migdały, słonecznik i opcjonalnie płatki kokosowe, olej kokosowy, jagody goji, kakao (tylko ostatnie nie jest witariańskie), zero ściemy w postaci aromatów, barwników, konserwantów, utwardzaczy, spulchniaczy itp. Jednym zdaniem: jedz i nie zastanawiaj się! Na fali zachwytu, postanowiłyśmy zapytać Agatę, Łukasza i Filipa, twórców pierwszych witariańskich batonów, o zmiany, które ich najbardziej kręcą. Zapraszamy do przeczytania ich historii. Dodamy tylko, że nie jest to wpis sponsorowany, jedynie wyraz uznania dla lokalności, inicjatywy, pomysłu, energii, przede wszystkim batonów, których nikt jeszcze w Polsce nie produkuje.


fot. Zmiany Zmiany

Retro Food Design: Powiedzcie kilka słów o teamie, którzy tworzy Zmiany Zmiany. Czy jesteście związani zawodowo z jedzeniem, jeśli nie, to dlaczego postanowiliście się w ten sposób realizować. Czy na cały etat jesteście pracownikami tej uroczej manufaktury?

Zmiany Zmiany : Nasza wesoła drużyna składa się z czterech zawodników płci obojga. Z czego trójka to ludzie, którzy wykonują większość pracy, a jeden to pies, który jest Dyrektorem Sprzedaży. Na pełen etat pracuje jedna osoba, dwie wyrabiają nadgodziny i w przerwie na lunch piszą wymówienia, więc niedługo wszyscy będziemy przodownikami pracy. Nie, nie pracowaliśmy wcześniej w tej branży. Może Dyrektor Sprzedaży pracował, ale nie wiemy tego na pewno, bo został adoptowany ze schroniska i rzadko opowiada o swojej przeszłości.

RFD: Czy długa była droga od początku formowania się pomysłu do stworzenia tego konkretnego produktu, jakim są: Aloha, Lewy Sierpowy i Kosmos? Dlaczego akurat one? Czy macie plany włączyć do swojego repertuaru inne produkty i czy możecie zdradzić, co to będzie?

ZZ:  Od pomysłu do momentu sprzedaży pierwszego batona minął prawie rok. Nie wiemy nawet, czy to długo, czy krótko, ale na pewno nasz brak zawodowego doświadczenia w produkcji żywności bardzo nam pomógł. Oczywiście musieliśmy się sporo nauczyć, po drodze walnąć kilka razy głową w mur i odkryć rzeczy oczywiste dla ekspertów, ale dzięki temu mogliśmy podejść do tematu na własnych zasadach - to było źródłem satysfakcji i nadziei w trudnych strategicznych momentach.

RFD: Dlaczego akurat te smaki i te batony?

ZZ: Tu sprawa jest prosta jak przysłowiowy drut. Chcieliśmy zrobić batony, które sami chcielibyśmy zjeść. Tylko tyle, i aż tyle. Nasze kryteria są jasne: chcemy jeść smacznie i chcemy jeść zdrowo. 100% naturalnych składników, to był nasz punkt wyjściowy. Przez prawie pół roku testowaliśmy kombinacje składników oraz techniki produkcji. Efektem tych prac są Aloha, Kosmos i Lewy Sierpowy - najlepsze batony w galaktyce. 

RFD: Skąd czerpaliście inspiracje do stworzenia tego produktu i co Was nakręca do pracy na tym niezbyt łatwym, w kontekście Polski, gruncie?

ZZ: Inspirują nas spacery w pobliskim parku i wyprawy na drugi koniec świata. Inspiruje nas aktywne spędzanie czasu daleko od ekranu komputera. Inspirują nas przyjaciele, którzy robią niesamowite rzeczy i nieznajomi, którzy się do nas uśmiechają w pociągu. Inspirują nas dobre filmy, głośna muzyka, stare drzewa, rozmowy do północy i firmy z zasadami. Inspiruje nas Ocean Spokojny i lasy na Suwalszczyźnie. Bardzo łatwo odpowiedzieć na to pytanie i jednocześnie bardzo trudno, bo moglibyśmy wymieniać tak w nieskończoność.

RFD:  Zmiany - to piękne słowo - możecie powiedzieć, co znaczy w Waszym kontekście? Kim byliście przed Zmiany Zmiany, a kim chcecie być teraz? Macie pomysły, jak zmieniać myślenie polskiego konsumenta? Jak uświadomić go, że nie ma porównania między Alohą, Lewym Sierpowym i Kosmosem, a batonami z promocji w Biedronce?


ZZ: Nasza filozofia w zasadzie nie opiera się na jakimś zewnętrznym celu, właśnie w stylu “hmmm… a więc jak zmienimy świadomość konsumenta?” i 40-slajdowej prezentacji w Power Point'cie. Nie przejmujemy się zbytnio “konsumentem” jako takim, jesteśmy zbyt zajęci robieniem batonów. (Oczywiście - świetnie się składa, że ludzie stwierdzają, że warto je kupić, ale ten ostateczny etap jest poniekąd skutkiem ubocznym, a nie celem samym w sobie). Po prostu nie widzimy siebie samych w oderwaniu od naszych konsumentów - my sami jesteśmy naszymi konsumentami i dlatego tak ważne było dla nas, by batony stworzone zostały wedle naszych kryteriów. Jeśli będą smakowały nam, może spodobają się komuś jeszcze? To jest podejście inne od sytuacji, w której konsultujemy sprawę z firmą badającą rynek oraz specjalistami od technologii produkcji, i wtedy wyznaczamy kurs na to, co można zrobić najłatwiej i najtaniej, a jednocześnie najszybciej sprzedać. Tak też można coś zrobić, ale raczej nie to, o co nam chodzi.

Najlepsze, co wszyscy możemy zrobić, to prezentować alternatywy. Pokazywać, że można inaczej. Coraz więcej osób interesuje się tym, skąd bierze się ich jedzenie, jak jest przygotowywane, i przy okazji uświadamia sobie, że to, co jemy ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy. To dokonuje się na naszych oczach, ale zmiany nie odbywają się z dnia na dzień. Musimy patrzeć do przodu, by dostrzec ich potencjał, i czasem obejrzeć się wstecz, by uświadomić sobie, jak dużo już się zmieniło na lepsze.

RFD: Kto stworzył Waszą bezkonkurencyjną identyfikację wizualną?

ZZ: Nad projektem logo, opakowań i pudełek pieczę sprawował Łukasz Hajduk z Unisono Design. Ten twórczy jegomość wykazał się nie tylko pomysłami, ale i dużą dawką cierpliwości, ponieważ, podobnie jak same batony, opakowania też przechodziły kilka etapów rozwoju i udoskonaleń. Mieliśmy np. prototyp zszywany na maszynie nitką. Wyglądał pięknie. Nie spotkał się z entuzjazmem pani z Sanepidu.

RFD: Skąd pochodzą składniki do produkcji batonów?

ZZ: Staramy się lokalnie kupować produkty, które nie zawsze są lokalne. W tej chwili mamy kilku dostawców i planujemy zrobić porównawczy audyt łańcucha logistycznego, żeby docelowo pracować z jedną firmą, która będzie nie tylko odpowiednim, ale też odpowiedzialnym partnerem. Jesteśmy może romantykami jeśli chodzi o cele, ale jesteśmy bardzo pragmatyczni, jeśli chodzi o środki. Imponują nam firmy z zasadami i my też chcemy prowadzić działalność w taki sposób.

RFD: Gdzie można zakupić Wasze produkty poza Wrocławiem?

ZZ: We Wrocławiu jesteśmy często na Bazarze Smakoszy, w najbliższym czasie będziemy na kilku imprezach w Warszawie. Dostajemy obiecujące sygnały od sklepów i innych miejsc zainteresowanych współpracą, więc Dyrektor Sprzedaży z pewnością już niedługo ogłosi listę naszych dealerów.


fot. Agniecha




6 komentarzy:

  1. jak widzę te bakalie to nic więcej mi nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała wiadomość i dla mnie! Muszę ich spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lublin też chce! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gdzie w krakowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Retro Food Design nie posiada takiej wiedzy. W tych sprawach musicie kontaktować się ze sprawcami całego zamieszania, czyli teamem Zmiany Zmiany.

      Usuń