środa, 12 listopada 2014

Warsztaty Retro Food Design

Za nami pierwsze warszataty z cylu Wolne Warzywo. Było miło spotkać Was wszystkich, spędzić czas w cudownych jesięnnych Milejowicach w gospodarstwie Eweliny Zygadlo - Milejowe Pole. Wykorzystalismy ostatnią sznasę na wygrzanie się w promieniach słonca, rozkoszowanie się rarytasami z pola, ktore rozposcierało się za nami, wymianę inspiracji i relaks w rytmie slow life. Ponizej soczysta fotorelacja.


 

 










 
Zdjecia powyzej wykonala Magdalena Idaszewska

fot. Agniecha

Tak wygladało pazdziernikowe spotkanie z burakiem, a tym czasem zapraszamy Was na warsztaty o dyni. Przenosimy się z Milejowic, bo aura juz nie sprzyja kilkugodzinnemu gotowaniu na dworze, ale wciaz działamy w koopercji z Milejowym Polem. Teraz warsztaty w centrum Wrocławia w Bistro Proste Smaki. Najblizsze spotkanie 22 listopada. Wiecej info w linku. Do zobaczenia!

piątek, 17 października 2014

Nasze warsztaty kulinarne - Wolne Warzywo: Burak

Retro Food Design oraz Milejowe Pole zapraszają na pierwsze z cyklu warsztaty kulinarne pod hasłem: Wolne Warzywo. Jeśli nie masz pomysłu na przyrządzanie potraw z warzyw, potrzebujesz inspiracji do tworzenia posiłków na co dzień i od święta? Ten warsztat jest właśnie dla Ciebie. Pokażemy i pogotujemy razem smaczne, ale i nieskomplikowane dania, którymi zaskoczysz swoich gości. Nie ufasz, że warzywa mogą stanowić centrum Twojego posiłku? Zapewniamy, że przyznasz nam racje w tym, że niczego im nie brakuje.

buraki jeszcze w Milejowym Polu

Na pierwszym spotkaniu uwalniać będziemy BURAKA. Co to oznacza? Wszystkie przepisy, które zostaną przedstawione podczas warsztatu będą zawierać w sobie składnik, jakim jest to jesienne warzywo. Burak pełeninspirujących i odżywczych wartości pozwoli nam na stworzenie różnorodnych potraw. Będzie coś na słodko i na słono, na mały głód i w sam raz na sycący jesienny obiad.

W programie:
- informacje o uprawie buraka w Milejowym Polu oraz o jego wartościach odżywczych, poznacie rzadko spotykane odmiany kolorowych buraków
- przygotowanie przystawki, dania głównego, deseru oraz przekąski z użyciem buraka,
- skomponowanie talerzy,
- wspólna degustacja przygotowanych posiłków oraz kawy od Czarnego Deszczu.

Na warsztatach używać będziemy produktów wcześniej nieprzetworzonych, pochodzących z Milejowego Pola lub jego okolic. Potrawy nie będą zawierać mięsa. Użyte składniki pochodzić będą z upraw naturalnych lub ekologicznych.

Uczestnicy warsztatów otrzymają:
- skrypty z przepisami
- możliwość poznania i skosztowania rzadko spotykanych odmian buraków kolorowych, białych, złotych
- sposobność do zakupu produktów spożywczych bezpośrednio od producentów
- dobre sobotnie południe, z dala od miasta i relaks przy pysznej kawie od Czarnego Deszczu


Data: 25.10.2014
Start: 11.00 (warsztat potrwa około 4 godzin)
Adres: Milejowe Pole, Milejowice 5 /Żórawina/
Koszt: 50 zł (obowiązuje wcześniejsza rezerwacja miejsc pod adresem retrofoodd@gmail.com – ilość miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń)


W razie pytań zapraszamy do kontaktu mailowego pod adresem retrofoodd@gmail.com lub telefonicznego pod nr 609-230-984.

poniedziałek, 13 października 2014

Pełnoziarnista chai owsianka i fit październik część pierwsza

Choćbyśmy się zapierali rekami i nogami - jesień przyszła, skończyły się cudne świeże letnie warzywa i owoce. Mimo, iż na tegoroczną aurę nie ma co narzekać, kilka zmian w codziennym jadłospisie poczynić trzeba. Zaczynamy od ciepłego śniadania.

Jesienią ciepła nigdy dość, dlatego aby nasze przyrządzane na ogniu poranne posiłki miały jeszcze więcej właściwości rozgrzewających, powinniśmy włączyć do diety przyprawy mając takie cechy. Są wśród nich: cynamon, imbir, goździki, kardamon, pieprz, kurkuma, tymianek, majeranek. 

Przyprawy te i jesień doskonale komponują się w mojej pamięci smakowej w cudowny indyjski napój, jakim jest chai. Wraz z nadejściem złocistej pory roku odruchowo sięgam po niego. Dla tych, którzy nie słyszeli o czaju wcześniej, spieszę wyjaśnić, że jest to czarna herbata z przyprawami, cukrem i tłustym mlekiem. Chai masala - to mieszanka przypraw, których używa się do doprawienia napoju. Indyjska tradycja szczególnie często wskazuje tu na: kardamon, cynamon, imbir, anyż, czarny pieprz, goździki. Ale zarazem nie istnieje jeden przepis na ten napój, każdy dom i każda gospodyni przyrządza swój autorski czaj. Mnie szczególnie urzekła Manjula.* W wielu kawiarniach znajdziecie chai latte - czyli tradycyjny czaj podany ze spienionym mlekiem. Znana jest też wersja z kakao, czyli mocha chai. Wiele o czaju możecie przeczytać TU.



Być może trudno wyobrazić sobie tę herbatę z mlekiem, ale zapewniam połączenie gorzkiej herbaty, ostrych przypraw, słodkości mleka i cukru tworzy naprawdę wyjątkowe połączenie. Nie jeden po pierwszym kubku  stracił dla niej głowę.

Ale do sedna - dziś w ramach cyklu FIT PAŹDZIERNIK zapraszam na ciepłe i zdrowe śniadanie, znajdziecie w nim cenne węglowodany, które pozwolą dobrze wystartować dzień, jak i tłuszcze baza, z której możecie czerpać ciepło i energię. Przed Państwem chai owsianka!


* jest dla mnie gwiazdą indyjskiej blogosfery kulinarnej - polecam, jeśli poszukujecie tradycyjnych dań tej kuchni. 

Chai owsianka

  • 3/4 płatków owsianych pełnoziarnistych
  • 1 szklanka wody
  • 1/2 szklanki mleka migdałowego
  • 3 łyżki chai masali (skład: nasiona z rozłupanych 10 torebek kardamonu, ok. 8 kulek czarnego pieprzu, ok. 5 kulek ziela angielskiego, płaska łyżeczka cynamonu, 1/2 łyżeczki imbiru - wszystko razem mielimy w młynku ręcznym lub elektrycznym)
  • 2 łyżeczki dobrej jakości czarnej herbaty 
  • 4 łyżki brązowego cukru


Wodę i mleko wlej do garnka, dodaj chai masalę oraz herbatę, wsyp cukier i wymieszaj do jego rozpuszczenia. Doprowadź do wrzenia i zmniejsz ogień. Gotuj ok. 5 min. Następnie odcedź fusy. Tę część przepisu możesz przygotować wieczorem, a rano tylko wsyp płatki i gotuj przez 5 min od czasu do czasu mieszając. Następnie zakręć gaz i odstaw przykryty garnek na 5 minut. Jeśli owsianka jest za gęsta możesz dolać wody, a jeśli za rzadka pozostaw jeszcze chwilę pod przykryciem. Jedz ciepłą z dodatkami lub bez.

Smacznego!
Agniecha


piątek, 26 września 2014

Zmiany Zmiany, czyli pierwsze polskie wegańskie batony z manufaktury

Dziś zamiast przepisu przedstawiamy gotowy produkt dla zdrowych i zabieganych. W końcu życie stało się prostsze, bo przed Wami prawdziwe cudo z polskiej manufaktury: Zmiany Zmiany. Z wielką przyjemnością prezentujemy Wam pierwsze polskie witariańskie batony. Odkryte na jednym z wrocławskich targów ze zdrową żywnością. Mamy nadzieję, że w przyszłości  dostępne, przynajmniej, w najodleglejszych zakątkach Polski. W składzie pełnia zdrowych węglowodanów: daktyle, figi, migdały, słonecznik i opcjonalnie płatki kokosowe, olej kokosowy, jagody goji, kakao (tylko ostatnie nie jest witariańskie), zero ściemy w postaci aromatów, barwników, konserwantów, utwardzaczy, spulchniaczy itp. Jednym zdaniem: jedz i nie zastanawiaj się! Na fali zachwytu, postanowiłyśmy zapytać Agatę, Łukasza i Filipa, twórców pierwszych witariańskich batonów, o zmiany, które ich najbardziej kręcą. Zapraszamy do przeczytania ich historii. Dodamy tylko, że nie jest to wpis sponsorowany, jedynie wyraz uznania dla lokalności, inicjatywy, pomysłu, energii, przede wszystkim batonów, których nikt jeszcze w Polsce nie produkuje.


fot. Zmiany Zmiany

Retro Food Design: Powiedzcie kilka słów o teamie, którzy tworzy Zmiany Zmiany. Czy jesteście związani zawodowo z jedzeniem, jeśli nie, to dlaczego postanowiliście się w ten sposób realizować. Czy na cały etat jesteście pracownikami tej uroczej manufaktury?

Zmiany Zmiany : Nasza wesoła drużyna składa się z czterech zawodników płci obojga. Z czego trójka to ludzie, którzy wykonują większość pracy, a jeden to pies, który jest Dyrektorem Sprzedaży. Na pełen etat pracuje jedna osoba, dwie wyrabiają nadgodziny i w przerwie na lunch piszą wymówienia, więc niedługo wszyscy będziemy przodownikami pracy. Nie, nie pracowaliśmy wcześniej w tej branży. Może Dyrektor Sprzedaży pracował, ale nie wiemy tego na pewno, bo został adoptowany ze schroniska i rzadko opowiada o swojej przeszłości.

RFD: Czy długa była droga od początku formowania się pomysłu do stworzenia tego konkretnego produktu, jakim są: Aloha, Lewy Sierpowy i Kosmos? Dlaczego akurat one? Czy macie plany włączyć do swojego repertuaru inne produkty i czy możecie zdradzić, co to będzie?

ZZ:  Od pomysłu do momentu sprzedaży pierwszego batona minął prawie rok. Nie wiemy nawet, czy to długo, czy krótko, ale na pewno nasz brak zawodowego doświadczenia w produkcji żywności bardzo nam pomógł. Oczywiście musieliśmy się sporo nauczyć, po drodze walnąć kilka razy głową w mur i odkryć rzeczy oczywiste dla ekspertów, ale dzięki temu mogliśmy podejść do tematu na własnych zasadach - to było źródłem satysfakcji i nadziei w trudnych strategicznych momentach.

RFD: Dlaczego akurat te smaki i te batony?

ZZ: Tu sprawa jest prosta jak przysłowiowy drut. Chcieliśmy zrobić batony, które sami chcielibyśmy zjeść. Tylko tyle, i aż tyle. Nasze kryteria są jasne: chcemy jeść smacznie i chcemy jeść zdrowo. 100% naturalnych składników, to był nasz punkt wyjściowy. Przez prawie pół roku testowaliśmy kombinacje składników oraz techniki produkcji. Efektem tych prac są Aloha, Kosmos i Lewy Sierpowy - najlepsze batony w galaktyce. 

RFD: Skąd czerpaliście inspiracje do stworzenia tego produktu i co Was nakręca do pracy na tym niezbyt łatwym, w kontekście Polski, gruncie?

ZZ: Inspirują nas spacery w pobliskim parku i wyprawy na drugi koniec świata. Inspiruje nas aktywne spędzanie czasu daleko od ekranu komputera. Inspirują nas przyjaciele, którzy robią niesamowite rzeczy i nieznajomi, którzy się do nas uśmiechają w pociągu. Inspirują nas dobre filmy, głośna muzyka, stare drzewa, rozmowy do północy i firmy z zasadami. Inspiruje nas Ocean Spokojny i lasy na Suwalszczyźnie. Bardzo łatwo odpowiedzieć na to pytanie i jednocześnie bardzo trudno, bo moglibyśmy wymieniać tak w nieskończoność.

RFD:  Zmiany - to piękne słowo - możecie powiedzieć, co znaczy w Waszym kontekście? Kim byliście przed Zmiany Zmiany, a kim chcecie być teraz? Macie pomysły, jak zmieniać myślenie polskiego konsumenta? Jak uświadomić go, że nie ma porównania między Alohą, Lewym Sierpowym i Kosmosem, a batonami z promocji w Biedronce?


ZZ: Nasza filozofia w zasadzie nie opiera się na jakimś zewnętrznym celu, właśnie w stylu “hmmm… a więc jak zmienimy świadomość konsumenta?” i 40-slajdowej prezentacji w Power Point'cie. Nie przejmujemy się zbytnio “konsumentem” jako takim, jesteśmy zbyt zajęci robieniem batonów. (Oczywiście - świetnie się składa, że ludzie stwierdzają, że warto je kupić, ale ten ostateczny etap jest poniekąd skutkiem ubocznym, a nie celem samym w sobie). Po prostu nie widzimy siebie samych w oderwaniu od naszych konsumentów - my sami jesteśmy naszymi konsumentami i dlatego tak ważne było dla nas, by batony stworzone zostały wedle naszych kryteriów. Jeśli będą smakowały nam, może spodobają się komuś jeszcze? To jest podejście inne od sytuacji, w której konsultujemy sprawę z firmą badającą rynek oraz specjalistami od technologii produkcji, i wtedy wyznaczamy kurs na to, co można zrobić najłatwiej i najtaniej, a jednocześnie najszybciej sprzedać. Tak też można coś zrobić, ale raczej nie to, o co nam chodzi.

Najlepsze, co wszyscy możemy zrobić, to prezentować alternatywy. Pokazywać, że można inaczej. Coraz więcej osób interesuje się tym, skąd bierze się ich jedzenie, jak jest przygotowywane, i przy okazji uświadamia sobie, że to, co jemy ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy. To dokonuje się na naszych oczach, ale zmiany nie odbywają się z dnia na dzień. Musimy patrzeć do przodu, by dostrzec ich potencjał, i czasem obejrzeć się wstecz, by uświadomić sobie, jak dużo już się zmieniło na lepsze.

RFD: Kto stworzył Waszą bezkonkurencyjną identyfikację wizualną?

ZZ: Nad projektem logo, opakowań i pudełek pieczę sprawował Łukasz Hajduk z Unisono Design. Ten twórczy jegomość wykazał się nie tylko pomysłami, ale i dużą dawką cierpliwości, ponieważ, podobnie jak same batony, opakowania też przechodziły kilka etapów rozwoju i udoskonaleń. Mieliśmy np. prototyp zszywany na maszynie nitką. Wyglądał pięknie. Nie spotkał się z entuzjazmem pani z Sanepidu.

RFD: Skąd pochodzą składniki do produkcji batonów?

ZZ: Staramy się lokalnie kupować produkty, które nie zawsze są lokalne. W tej chwili mamy kilku dostawców i planujemy zrobić porównawczy audyt łańcucha logistycznego, żeby docelowo pracować z jedną firmą, która będzie nie tylko odpowiednim, ale też odpowiedzialnym partnerem. Jesteśmy może romantykami jeśli chodzi o cele, ale jesteśmy bardzo pragmatyczni, jeśli chodzi o środki. Imponują nam firmy z zasadami i my też chcemy prowadzić działalność w taki sposób.

RFD: Gdzie można zakupić Wasze produkty poza Wrocławiem?

ZZ: We Wrocławiu jesteśmy często na Bazarze Smakoszy, w najbliższym czasie będziemy na kilku imprezach w Warszawie. Dostajemy obiecujące sygnały od sklepów i innych miejsc zainteresowanych współpracą, więc Dyrektor Sprzedaży z pewnością już niedługo ogłosi listę naszych dealerów.


fot. Agniecha