wtorek, 19 marca 2013

Krem z pietruszki i gruszki albo blogerskie rozterki

Zacznijmy od końca. Dawno mnie tu nie było - szkoda... Jakoś cały czas nie mogę odnaleźć się w wirtualnym świecie. Oglądam tyle pięknych zdjęć jedzenia, czytam wiele odkrywczych przepisów, ale w internecie jest też mnóstwo kulinarnych śmieci. Nie chcę być w tej drugiej części. Zabijają mnie trochę moje ambicje a propos pisania perfekcyjnego bloga o jedzeniu. Umyka gdzieś radość z całej sprawy. Na szczęście rozsiada się ona przy moim stole, maluje się uśmiechem na twarzach zadowolonych smakujących moje dania. I to uwielbiam! Cały żywioł gotowania! Mam na nie ochotę nawet, jak nie mam siły na nic innego!
Od trzech tygodni jestem też na pierwszym etapie (ostry) diety zasadowej. Wiosenne zbieranie sił. Dużo na jej temat wiem i pozwala mi to myśleć, że w ogóle dużo wiem na temat zdrowego jedzenia. Czuję, że to pewien dar i szkoda, że ambicje zabierają siły na to, by się nim dzielić.
Mam plan przemyśleć formułę bloga, bo nie chcę go porzucać... A dziś pozostawiam Was z przepisem na zupę, którą można było skosztować na Wrocławskim Restaurant Day i inspirowanym przepisem z bloga z pierwszej grupy wspomnianej na początku posta - Jadłonomii.

Krem z pietruszki i gruszki

3-4 korzenie pietruszek
1 jak najbardziej dojrzała gruszka

cynamon
tymianek cytrynowy
sół himalajska
pieprz czarny ("symbolicznie")
oliwa z pestek winogron

mleko migdałowe/ 50 g migdałów + woda mineralna

Pietruszkę obieramy ze skórki i kroimy na kawałki. Następnie podsmażamy na rozgrzanym oleju. Opruszamy cynamonem, solą i pieprzem. Kiedy pietruszki lekko zmiękną dodajemy pokrojoną, nieobraną gruszkę i dusimy jeszcze ok. 5 min. Następnie zalewamy wszystko filtrowaną wodą. Gotujemy 20 min.
Korzystając z wolnego czasu przygotowujemy mleko migdałowe. Instrukcja tu. Uważam, że jeśli mleko ma być użyte wyłącznie do zupy, spokojnie możemy pominąć etap odciskania płynu od okary i wszystko, co znalazło się w blenderze umieścić w zupie. / Zalewamy mlekiem ze sklepu. Robimy to na sam koniec gotowania, tak, aby nie zagotowywać już mleka. Sprawdzamy konsystencję, słoność i ostrość. Dodajemy listki tymianku cytrynowego. Można podawać!

Smacznego!
Agniecha



3 komentarze:

  1. Brzmi nieźle, ale gruszki to teraz chyba tylko z importu, może jakiś wiosenny przepis?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dałam suszone gruszki i też było pysznie.

      Usuń
    2. mmm, wędzona gruszka, to może być smak!

      Usuń