środa, 13 listopada 2013

Okra w curry, czyli gotowanie na wychodźstwie

Niektórzy już wiedzą z fejsbuka, że ostatnie kilkanaście dni spędziłam w Londynie smakując mozaikę tamtejszej kuchni. W związku z tym, że mój zapał odkrywania rzadko ustaje, a u boku miałam wyśmienitych przewodników, działo się wiele i smacznie. Znaczna uwaga skupiło się na kuchni indyjskiej, nieświadomie, chyba tylko ze względu na łatwość znalezienia w niej wielu wegetariańskich opcji. Ale warto było!

Zresztą wszystko było trafione w punkt. Fajnie było spróbować oryginalnych potraw z tak wielu zakątków świata. Fajnie było wypróbować się w wielu nowych sytuacjach. Londyn jawi mi się od teraz jako otwarta brama do ogromu różnorodności, za którym nie trzeba jeździć na krańce świata. W związku z tym, że pula urlopu na ten rok się skończyła, taka skondensowana forma jest niezwykle zadowalająca.

Oprócz wygodnej formy podjechania do restauracji w dowolnej części miasta, w ramach relaksu, skorzystałam również z opcji ugotowania czegoś samodzielnie z produktów zakupionych w sklepie za rogiem. Sklep orientalny. Byłam nieco oszołomiona ilością nowych warzyw, owoców, przypraw i dodatków. Dlatego być może nieco zachowawczo postawiłam na okrę w curry oraz długą fasolkę z czosnkiem i nerkowcami.

Okra w curry

50 dag okry
1,5 puszki pomidorów
0,5 puszki mleka kokosowego
1 cebula
4 ząbki czosnku
sól 
pieprz czarny
ghee
masala: kolendra, kminek, kurkuma, ziele angielskie, liść laurowy, chilli, imbir

indyjskie jedzenie w londynie


Masło ghee rozgrzewałam na patelni, wrzuciłam na nie przyprawy: ziele angielskie, kminek, kolendrę, liść laurowy, chilli, imbir, kurkumę. Prażyłam, aż zaczęły wydobywać aromat. Dodałam pokrojoną w kostkę cebulę - delikatnie zeszkliłam, dodałam bardzo drobno pokrojony czosnek. Smażyłam jeszcze około minuty. Zalałam pomidorami. Okrę oczyściłam z końcówek i przekroiłam wzdłuż, wrzuciłam na patelnię. Dusiłam przez ok 20 minut, dodałam mleko kokosowe, zredukowałam sos do odpowiadającej konsystencji (gęstej).
Ryż (wybrałam średnioziarnisty) podprażyłam na ghee, zalałam wodą, dodałam soli i kurkumy. W jakieś 7 minut był miękki.
Długą fasolkę ugotowałam na parze, a potem polałam ghee z chwilę smażonym czosnkiem, posypałam zmielonymi nerkowcami. 

Smacznego! 
Agniecha

co można zjeść w Anglii


A na koniec romantiko foteczka ze stolicy wszechświata.

Most Milenijny w Londynie

6 komentarzy:

  1. nie robiłam jeszcze ale zbieram się już od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - fajne warzywko. Następnym razem zrobiłabym je w jakiejś zapiekance. Trzeba pakować plecak i ruszać w drogę, bo w Polsce nie uświadczę... Pozdrawiam! ;)

      Usuń
  2. Próbowałam wychodowac samodzielnie, ale niestety nie wyszło. Nawet nie wyściubiła małego nosa z ziemi. Nasiona które miałam nie wzeszły więc pełna klapa. Przyjdzie mi tez spakowac plecach w poszukiwaniu okry

    OdpowiedzUsuń
  3. okra jest super :) i zazdroszczę Londynu!

    OdpowiedzUsuń